My place to relax. Chillout!: Code Switching - czyli o tym dlaczego mieszamy języki?

Code Switching - czyli o tym dlaczego mieszamy języki?



Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo burzliwym tematem. Wiele osób nie rozumie zjawiska mieszania języków czym jest nic innego jak Code Switching.

Code Switching - to zjawisko polegające na naprzemiennym używaniu różnych kodów językowych. Termin ten określa się również wtrącenia z drugiego języka u osoby dwujęzycznej lub wielojęzycznej. 

Zdarzyło Wam się kiedyś w czasie rozmowy z kimkolwiek wtrącić słówko pochodzące z innego kraju? Typu Niemiec, Anglii, Danii i wielu innych? Zdarzyło Ci się iść do Cinema, kupić ticket, jechać na holiday, wziąć sicka? Nie raz zamiast powiedzieć przepraszam mówimy sorry, zamiast powiedzieć oczywiście mówimi of course.. takich przykładów jest naprawdę wiele. 
Oczywiście jestem w tej grupie, która używa naprzemiennie obu języków. W czasie rozmowy z rodziną, znajomymi - którzy nie mieszkają w Anglii zdarza mi się wtrącić jakieś słowo. Niekoniecznie je rozumieją, a ja sama nie skupiam się nad tym co w danej chwili używam. Takie zjawisko przynajmniej dla mnie jest rzeczą normalną. Już w czasie szkolnym zdarzało mi się wtrącać angielskie słowa, natomiast po zamieszkaniu już na obczyźnie zdarza się to bardzo często. 


Mimo wszystko jest grupa ludzi, która w żaden sposób nie rozumie tego zjawiska. Leci konkretny hejt w stosunku do osób mieszkających poza granicami kraju, a komentarze typu "już wyjechała i zapomniała języka", "a po Polsku to nie umiesz?" czy "patrzcie, ale z niej angielka" jest zdecydowanie nie na miejscu. Zjawisko mieszania języków jest zazwyczaj u ludzi, którzy potrafią (i co najważniejsze wykorzystują to jak mogą) uczyć się więcej niż jednego obcego języka. To nie jest na zasadzie, że ktoś zapomniał swojego ojczystego języka, absolutnie! Po prostu angielskie słówka są skróconą formą słów w języku polskim. Drugą kwestią są litery. W moim przypadku, gdzie mieszkam na wyspach angielski to język prosty, bez złożonych słów i trudnych liter, dlatego jest tak popularny w tym zjawisku. Nie trzeba tu mieszkać, żeby go używać.. on wpada do głowy sam z siebie.

Zjawisko code switchingu jest znane psychologom, którzy uważają że tacy ludzie potrafią się szybko rozwijać i to robią. Jest dobrym zjawiskiem u dzieci, które mieszkają w obcym kraju a potrafią rozmawiać w obu tych językach co zdarza im się w rozmowie 'polskiej' użyć słowa angielskiego i na odwrót. Mimo wszystko takie osoby znają znaczenia danego słowa w obu tych językach. 

Oprócz zjawiska Code Switching jest również zjawisko ponglish - czyli używania słów polsko-angielskich w odpowiednim slangu. Jest to przekształcenie polskiego słowa na bardziej angielskie lub odwrotnie - anielskiego słowa na bardziej polskie. Osobiście wcale mi to nie przeszkadza. Używam code switching i wcale się tego nie wstydzę. Mało tego, uważam ze zjawisko jest dobre na przykład w luźnej pogawędce ze znajomymi oraz pozwala to również szkolić swój język.

A jak jest z Wami? Używacie Code Switchingu? Jakie macie zdanie na ten temat?

Wielkie umysły mają cele, inni mają życzenia.

66 komentarzy:

  1. Pierwsze słyszę o czymś takim, ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy temat. Zauważyłam takie wtrącenia u moich koleżanek, którym rozmawianie po angielsku nie sprawia żadnych problemów. Czasami zastanawiają się, jak jakieś słówko brzmi po polsku i zawsze wtedy sobie myślę, że to super tak dobrze znać obcy język, jakby na równi z ojczystym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znać kilka języków jednocześnie jest dobrze i sama chciałabym należeć do tych osób :)

      Usuń
  3. Zauważyłam, że kiedy rozmawiam z młodszą siostrą czasem zdarzy jej się powiedzieć "ok" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hi, this weekend is pleasant designed for me, because
    this point in time i am reading this impressive educational paragraph here at my house.

    OdpowiedzUsuń
  5. great points altogether, you just gained a emblem new reader.

    What could you suggest in regards to your publish that you just made a few days ago?
    Any sure?

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tym wielokrotnie, ale u mnie się zdarza sporadycznie, może kilka razy do roku. Może to kwestia małej ilości obcowania z językami. A u innych nie przeszkadza mi to, jeśli nie zaburza komunikacji :)
    Pozdrawiam!
    http://coscudownego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej przebywamy z ludźmi, którzy posługują się obcym językiem to na pewno i nam się to w pewnym stopniu udzieli :) jeśli nie mamy styczności - to nie mamy problemu ☺

      Usuń
  7. O tym hejcie to ja pierwsze słyszę ☺
    Tak a propos przypomniał mi się jeden z pierwszych odcinków Rancza-podobno w
    Polsce częściej się mówi "okey " niż w Ameryce 😉
    Pozdrawiam

    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że nie mam pojęcia :D
      Ale na pewno coś w tym jest! ☺

      Usuń
  8. Nie, ja nie mieszam języków, może dlatego że mój angielski jest na poziomie pierwszej klasy 😂

    OdpowiedzUsuń
  9. Wtrącanie angielskich słów w rozmowie jest czasem odbierane negatywnie, bo kojarzy się niektórym ze ślepym wzorowaniem się na tamtejszej kulturze, zapominając o polskiej. Jasne, rozumiem, mamy własny język, ale dlaczego anglicyzmy miałyby go nagle zniszczyć? Choć generalnie jestem zwolenniczką mówienia „po polsku” w oficjalnych sytuacjach, (w mediach często tego nie robią) to nie da się ukryć, że jest wiele zagranicznych, nowopowstałych słów, których polskie odpowiedniki brzmiałyby conajmniej dziwnie. I w tym wypadku tworzenie na siłę kolejnego rodzimego wyrazu, byle tylko nie użyć anglicyzmu, wydaje mi się bez większego sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Podobnie jest z imionami, jeśli człowiek mieszka za granicą, w tym kobieta która urodziła dziecko chce nadać imię angielskie bo np. chce zostać w tym kraju na zawsze. To Polskie prawo mówi, że dzieci powinny mieć imiona spolszczone typu Dżesika zamiast Jessica ..

      Usuń
  10. Czasem zdarza mi się powiedzieć ''sorry'' czy jakieś inne słówko i mi to nie przeszkadza, tak samo nie jest to dla mnie problemem, gdy słyszę to od innych osób. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że to ma nazwę.
    Mieszkam w Polsce, ale też mi się zdarza. Najczęściej to są jakieś krótkie odpowiedzi jak "dunno" czy skróty np. "imo".

    swiatwedlugkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Niektóre słowa się trochę utarły, notorycznie mówimy sorry. Słowo swatche, tak popularne wśród youtuberek, blogerek, osób z branży beauty (kolejne słowo :D) nie ma polskiego odpowiednika. No bo próbki kolorów już nie brzmią tak ładnie i fajnie. Jestem neutralna w tym temacie. Popisywanie się znajomością języka i celowe wplatanie słów których nie rozumie towarzystwo jest absurdalne. W końcu ktoś może to odebrać jako obrazę. Akceptuję gdy rozmówcy posługują się danym językiem i rozumieją jakie słówko wtrąciłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar to dobre słowo w konwersacji z drugą osobą. Najbezpieczniej używać słów, które ludzie znają.. a nie oszukujmy się, jest ich naprawdę sporo. Beauty, swatch czy sorry to są właśnie te słowa :D

      Usuń
  13. Miałam do czynienia z osobą, która często wtrącała słówka z angielskiego. Muszę przyznać, że na początku mnie to irytowało, ale w końcu przywykłam. Myślę, że używała code switchingu, żeby pokazać, jaka jest fajna i na czasie. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam dwie wizje na takie zjawisko... Bo są osoby, które wyjeżdżają, znają dwa języki i czasami niekontrolowanie używają obu... Ale znam osoby, które za granicą są na wakacje i jak ja słyszę jak celowo wplatają inne języki aby pokazać światowość swoją to aż uszy bolą ;D Np. słyszałam jak ksiądz w święta powiedział ,,baby w żłobku", no chyba muszą być jakieś granice ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, tą opisaną sytuacją to mnie rozśmieszyłaś, choć przyznam, że nie powinnam się śmiać. Ksiądz przegiął na całej linie ale jak widać, niektórzy po prostu chcą być 'lepsi' pokazując, że znają obcy język..

      Usuń
  15. Już kiedyś o tym słyszałam :) ciekawie ^^

    Mój blog Miszczak.photography

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba każdy z nas wtrąca słówka z innego języka, ale niekoniecznie jesteśmy świadomi, że już nawet ta czynność ma swoją nazwę i definicję. Ja często mawiam, że coś jest feralne - z niemieckiego wadliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się często zdarza i tez jestem w tej grupie w sumie nie wiedziałam że to ma swoje określenie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś o tym słyszałam, jednak ja zazwyczaj mówiąc po polsku nie używam obcojęzycznych słów. Czy to chodzi o sposób mówienia Joanny Krupy? :D Kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, przyznaję, coś takiego mogło mi się przytrafiać ale teraz, kiedy nie uczę się na bieżąco języków raczej zapominam niż je włączam do rozmowy :) bardzo ciekawy temat!
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanna Krupa to temat zupełnie inny. Mam wrażenie, że ona chce być na siłę "światowa".. a w rzeczywistości nie potrafi posługiwać się polszczyzną :)

      Usuń
  19. a ja Cię doskonale rozumiem... mnie też zdarza się wtrącać angielskie zwroty. Cały dzień komunikuje się w pracy w języku obcym i czasem zwyczajnie bardziej naturalne jest dla mnie użycie anglojęzycznych fraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to normalne zjawisko, kiedy wraca się do domu, prawda?

      Usuń
  20. Staram się jak najmniej używać, takiego mieszania języków. Denerwuje mnie nadużywanie tego przez innych, ale nie zwracam uwagi komuś. Też nie komentuje. Tylko mi przykro, że nie chcemy posługiwać się ojczystym językiem, a tyle zapożyczamy.

    OdpowiedzUsuń
  21. O proszę, nie wiedziałam że jest na to fachowa nazwa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zjawisko bardzo powszechne, spotykam się z tym na co dzień, aczkolwiek nie wiedziałam, że właśnie tak się to nazywa ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi zwykle nie przeszkadza, sama tak zmieniam często, ale w niektórych sytuacjach jednak wolę czysty polski :).

    OdpowiedzUsuń
  24. W sumie to tez dobry chwyt w reklamach ze w polski wplataja angielski :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2018/09/oswietlenie-w-mieszkaniu-jak-dobrac.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja studiuję i pracuję w języku angielskim, filmy też oglądam raczej po angielsku więc często niektóre frazy po prostu łatwiej mi przedstawić za pomocą języka nie-ojczystego. :D Także potwierdzam, i u mnie code switching się zdarza! Nie wiedziałam, że to ma taką nazwę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wiesz o czym mowa :)
      Ja mieszkam w obcym kraju, pracuję i żyję więc używam angielskiego na co dzień więc dla mnie to zjawisko normalne. A często łapie się na tym, że odruchowo mówię coś w j. angielskim ;D

      Usuń
  26. A wiesz, że czasem zdarza mi się wtrącić? Angielskie, hiszpańskie albo niemieckie słowka - ale tylko wtedy, gdy wiem że rozmówca zna ten język i mnie zrozumie. Bardziej chodzi o zabawny kontekst niż odruch bezwarunkowy.
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umiarkowane i kontrolowane wtrącanie słówek to dobra nauka! ☺

      Usuń
  27. Często zdarza mi się wtrącać obcojęzyczne słowa w rozmowie, mimo że mieszkam w Polsce, ale nie miałam pojęcia, że ma to swoją specjalną nazwę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uważam, że te zjawisko jest w pełni naturalne, szczególnie w przypadku osób, które tak jak ty mieszkają na stałe w innym kraju. MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie na stałe, bo wracam do siebie! Ale które tu mieszkają na obecny czas :P

      Usuń
  29. Też nie znałem tego zjawiska. Inspirujący artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wiedziałam, że to zjawisko tak się nazywa, ale oczywiście, że używam. Automatycznie wychodzą takie słowa. Szczególnie u ciebie skoro obcujesz na co dzień z dwoma językami!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  31. Wiedziałam, że występuje takie zjawisko w Polsce, ale nie wiedziałam jak się ono nazywa. Teraz wiem. Wiesz, na co dzień faktycznie bardzo często jestem świadkiem jak moi znajomi czy ja sama używam słówka "sorry", ale nikt na to nie zwraca uwagi, ponieważ nie przyjechałam za granicę czy na odwrót. Jednak kiedy sytuacja wygląda, że osoba mówiąca "sorry" wyjedzie za granicę i "wrzuca" co jakiś czas angielskie słowa to faktycznie odnosimy się do niej coś na zasadzie "kilka miesięcy nie było Cię i już po amerykańsku mówisz?". Jest tak... Sama byłam w takiej sytuacji, że mój znajomy wyjechał na dwa tygodnie i żartowaliśmy, że wróci i będzie mówił "hello my friends", ale to były żarty. Nie chcieliśmy go urazić i on o tym wiedział. W sumie... to ja mam specyficzne poczucie humoru i nie każdy o tym wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo winy leży w osobach, które wyjeżdżają bo zazwyczaj takie osoby uważają się za 'lepsze'.. tylko dlatego, ze był za granicą i 'coś tam' się nauczył języka ;)

      Usuń
  32. Nie miałam pojęcia, że to zjawisko ma jakąś swoją nazwę. :) Pewnie każdemu, kto zna języki obce zdarzy się wtrącić całkiem nieświadomie słowa zagraniczne do rozmowy. Czasem się na tym łapię, ale kto wie ile razy wtrąciłam coś nieświadomie? ;>

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedy jeszcze studiowałam to czasami zdarzyło mi się zrobić mieszankę poeutschlish :D Teraz jak już jakieś wtrącenie się pojawia to tylko po angielsku, ale to ze względu na to, że zwyczajnie brakuje mi polskich odpowiedników ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Słyszałam już o czymś takim. Jakby tak na to spojrzeć, to w obecnych czasach prawie każdy mówi sorry, zamiast przepraszam itp. Znaczy, jeżeli chodzi o to młodsze pokolenie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie mieszam języków. Jeśli chodzi o mnie to mi to nie przeszkadza gdy ktoś miesza języka ale dezorientuje mnie to :D
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  36. Nazwy tego zjawiska nie znałam, ale sama bardzo często wtrącam angielskie, niemieckie czy rosyjskie słówka do rozmowy i czasem tego po prostu nie kontroluję. Nie mieszkałam nigdy za granicą, więc nikt nie może mnie posądzić o to, że zapomniałam polskiej mowy. Mi takie zjawisko nie przeszkadza, wręcz jak dla mnie jest to naturalna sprawa, gdy ktoś mówi w więcej niż jednym języku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno świadczy to dobrze o osobie, która zna wiele języków :)

      Usuń
  37. Czasami zdarza mi się używać angielskich słówek :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam wrażenie że już komentowałam u ciebie ten wpis. Tylko kometarza nie ma :( sama często mieszam języki i robię to z automatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było mnie tu dość długo, a komentarze dodaje po zmodernizowaniu więc dlatego nie widziałaś swoje, przepraszam :*

      Usuń
  39. Nie myślałam o tym nigdy w ten sposób, ale faktycznie, czasami się zdarza i przychodzi to wręcz naturalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Czasem też nie ma jeszcze polskiego odpowiednika :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Hej, co u ciebie? Dawno nie pisakas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, a wszystko w porządku :) Nie było mnie tu trochę, to fakt.. ale nadrabiam! ☺

      Usuń
  42. Nie wiedziałam, że takie zjawisko ma swoją nazwę! No dobra, czasami mówię koleżance "widać, że studiujesz za granica, bo już słówek zapominasz", jednak nie ma w tym nic złośliwego. Czasem się śmiejemy, komentujemy jej wyjazd za granice, nie tylko jeśli chodzi o mieszanie języków i ona sama mówi "przecież to oczywiste, że na rondzie powinno się skręcać w lewo". Mi wystarczyło 9 dni za granicą, żeby już myśleć po angielsku i czasami odpowiadać znajomym Polakom w tym właśnie języku. To normalne zjawisko. Sama nie używam code switching. Czasem mówię po angielsku, gdy chcę podszkolić język.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówienie w dwóch językach, a raczej wtrącanie słówek to dobra nauka! ☺

      Usuń
  43. Poza słowami, których używają wszyscy - niestety nie! Języki obce to dla mnie czarna magia ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja doświadczyłam tego, mieszkając w Szwajcarii, w szkole międzynarodowej, gdzie na co dzień mieszałam polski, rosyjski, angielski i niemiecki ;)

    OdpowiedzUsuń